Nie jesteśmy w więzieniu, chociaż aktualny areszt domowy może nam go przypominać. Jednak wszyscy się na to godzimy, dla dobra nas samych, naszych bliskich i całego gatunku, ponieważ wiemy, że aktualnie jest to jedyny znany nam sposób, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa.
Cała obecna sytuacja pokazała mi, w jak dużym pędzie żyłam ostatnie lata. Byłam zbyt zajęta wypełnianiem mojego codziennego harmonogramu, żeby zatrzymać się i zachwycić kwitnącą jabłonią, aby czuć pełnie radości jadąc rowerem za miasto, aby w pełni cieszyć się z obecności rodziny i przyjaciół.
Fakt, że nikt nie wie kiedy cała izolacja się skończy, że nie mogę tak naprawdę zaplanować nic więcej niż parę następnych dni w domu, otworzył mi oczy. Zobaczyłam, że nigdy tak naprawdę nie doceniałam wolności jaką posiadałam, zaplanowanie wyjazdu na następy miesiąc, wyjście na obiad lub spacer z bliską mi osobą, były dla mnie tak oczywiste, że przez głowę nie przeszła mi nawet myśl, że w ciągu tygodnia mogę stracić taką możliwość.
Kiedy półtorej miesiąca temu to wszystko zaczynało się w Polsce, nie mogłam sobie wyobrazić jak uda mi się wytrzymać te parę tygodni ( tak wtedy wierzyłam, że to potrwa tylko parę tygodni) bez spotkań ze znajomymi/rodziną, bez imprez, bez wyjazdów , bez wszystkiego co było moją codziennością. Z czasem, po paru gorszych momentach, udało mi się wypracować z samą sobą wewnętrzny spokój, zaakceptować sytuację i znaleźć w niej jak najwięcej pozytywów. Od 26 dni codziennie rano ćwiczę jogę, pomaga mi nabrać pozytywnej energii na resztę dnia. Staram się zdrowo jeść, czytać książki, jeździć na rowerze i jak najbardziej kreatywnie wykorzystywać ten czas. Jest to dla nas czas,który dostaliśmy, aby zbliżyć się z rodziną, żeby lepiej poznać samych siebie, żeby w końcu znaleźć czas na rzeczy, na które zawsze go brakowało.
Nie mogę jednak ukryć, że wielka niewiadoma jaką jest termin powrotu do normalności, budzi we mnie dużą irytację i poczucie, że nie mam władzy nad własnym życiem. Chce wierzyć, że stanie się to jak najszybciej. Każdego dnia próbuje wykorzystać to czego nauczyłam się z obecnej sytuacji. Zobaczyłam, że warto doceniać to co mamy, zamiast skupiać się na narzekaniu. Lepiej starać się dostrzegać pozytywy choć nie zawsze jest to łatwe, jednak jak to mówią dla chcącego nic trudnego, więc mimo, że czasami będzie nas to kosztować trochę wysiłku na pewno będzie warto.
Mam nadzieję, że znajdziecie spokój i harmonie podczas tej izolacji oraz dobrze wykorzystacie ten czas. Planuje podrzucić za niedługo wpisy o paru miejscach w Europie, aby można było pomału planować kolejne wyjazdy. Myślę również o rozszerzeniu treści poza podróżnicze, które mogą okazać się równie wartościowe. Do usłyszenia niebawem!
